Znalezione zdjęcia dla carpe diem:
Brak.
Znalezione filmy dla carpe diem:
Brak.
Jako, że jeszcze nigdy wcześniej, na żadnym blogu nie doczekałam się tylu wejść, postanowiłam uczcić to wydarzenie tym oto wpisem. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem żadnym wyjątkiem. Istnieje wiele blogów znacznie bardziej popularnych, ale przecież... "Cieszmy się z małych rzeczy", lub, jak kto woli: (słynne już stwierdzenie na tym blogu) "carpe diem". No cóż, przyznam się szczerze, że nie spodziewałam się, że kogoś będą interesowały moje refleksje. W każdym razie, jest mi niezmiernie z tego powodu miło. :D
Wypadałoby podziękować, zatem... dziękuję :)
Wypadałoby podziękować, zatem... dziękuję :)
Tagi:
10000 wejść
carpe diem
24.01.2012 o godz. 20:29
komentuj (4)
Wielmożni Czytelnicy!
Jak już kiedyś pisałam, zawsze wybieram nieodpowiednie momenty na to, by opublikować moje myśli. Oczywiście tak jest i tym razem, ponieważ jutro czeka mnie prawdopodobnie najważniejszy sprawdzian w tym semestrze, a ja nie zajrzałam jeszcze do książek.
Poprzednia notka zwiększyła zainteresowania moim blogiem, co dla posiadacza konta blogowego nie pozostaje bez znaczenia. Dlatego tak długo zwlekałam z opublikowaniem kolejnego posta, ponieważ mam takie dziwne wrażenie, że nie zawiera on tyle głębi, co jego szacowny poprzednik.
Do rzeczy: Codzienność, jej monotonia nas przytłacza. I nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia, ale też wielu innych posiadaczy internetowych pamiętników, a także osób, które nie bez ogródek wyrażają swoje poglądy na szeroko pojętych forach internetowych. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich, ale w moim odczuciu zdecydowanej większości.
ALE: czym była by "niecodzienność", gdyby zdarzała się ona codziennie? Czym byłyby chociażby Święta Bożego Narodzenia, gdyby nie ta cała, być może trochę kiczowata (mówię tutaj o plastikowych reniferach, iluminacjach świetlnych, dmuchanych bałwanach i standardowych piosenkach lecących w radiu) , atmosfera radosnego na nie oczekiwania.
NIECODZIENNOŚĆ nie jest urozmaiceniem codzienności, ale to CODZIENNOŚĆ czyni NIECODZIENNOŚĆ piękniejszą.
Wiem, zawiłe to.
I ciągle czuję, że postrzegam świat według zasady "Carpe diem".
Być może większość osób się ze mną nie zgodzi, ale chodzi mi tylko o to, aby cieszyć się z życia. Każdego dnia :)
Jak już kiedyś pisałam, zawsze wybieram nieodpowiednie momenty na to, by opublikować moje myśli. Oczywiście tak jest i tym razem, ponieważ jutro czeka mnie prawdopodobnie najważniejszy sprawdzian w tym semestrze, a ja nie zajrzałam jeszcze do książek.
Poprzednia notka zwiększyła zainteresowania moim blogiem, co dla posiadacza konta blogowego nie pozostaje bez znaczenia. Dlatego tak długo zwlekałam z opublikowaniem kolejnego posta, ponieważ mam takie dziwne wrażenie, że nie zawiera on tyle głębi, co jego szacowny poprzednik.
Do rzeczy: Codzienność, jej monotonia nas przytłacza. I nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia, ale też wielu innych posiadaczy internetowych pamiętników, a także osób, które nie bez ogródek wyrażają swoje poglądy na szeroko pojętych forach internetowych. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich, ale w moim odczuciu zdecydowanej większości.
ALE: czym była by "niecodzienność", gdyby zdarzała się ona codziennie? Czym byłyby chociażby Święta Bożego Narodzenia, gdyby nie ta cała, być może trochę kiczowata (mówię tutaj o plastikowych reniferach, iluminacjach świetlnych, dmuchanych bałwanach i standardowych piosenkach lecących w radiu) , atmosfera radosnego na nie oczekiwania.
NIECODZIENNOŚĆ nie jest urozmaiceniem codzienności, ale to CODZIENNOŚĆ czyni NIECODZIENNOŚĆ piękniejszą.
Wiem, zawiłe to.
I ciągle czuję, że postrzegam świat według zasady "Carpe diem".
Być może większość osób się ze mną nie zgodzi, ale chodzi mi tylko o to, aby cieszyć się z życia. Każdego dnia :)
Tagi:
carpe diem
rainbow
Jesienią świat staje się bardziej melancholijny. Myślę wtedy o przemijaniu...
I wiecie co? Chciałabym coś po sobie pozostawić. ( i nie mówię tutaj o tonach plastikowych butelkach rozkładających się przez setki lat) Życie mamy tylko jedno, musimy maksymalnie wykorzystać każdą sekundę. Potem, jest tylko wieczność... Nie chcę być stworzeniem, które rodzi się, żyje, i umiera. Chcę sprawić, by ten świat był choć odrobinę lepszy. (wiem, może to naiwne, ale to właśnie przez takie myślenie, zazwyczaj nic nie osiągamy). Myślę, że mnie jeszcze nie pożarła ta proza życia, ja... jestem ambitna i mierzę chyba trochę zbyt wysoko, ale apeluje do wszystkich - spełniajcie swoje marzenia, zanim będzie za późno.
Carpe diem quam minimum credula postero.
I wiecie co? Chciałabym coś po sobie pozostawić. ( i nie mówię tutaj o tonach plastikowych butelkach rozkładających się przez setki lat) Życie mamy tylko jedno, musimy maksymalnie wykorzystać każdą sekundę. Potem, jest tylko wieczność... Nie chcę być stworzeniem, które rodzi się, żyje, i umiera. Chcę sprawić, by ten świat był choć odrobinę lepszy. (wiem, może to naiwne, ale to właśnie przez takie myślenie, zazwyczaj nic nie osiągamy). Myślę, że mnie jeszcze nie pożarła ta proza życia, ja... jestem ambitna i mierzę chyba trochę zbyt wysoko, ale apeluje do wszystkich - spełniajcie swoje marzenia, zanim będzie za późno.
Carpe diem quam minimum credula postero.







