Znalezione zdjęcia dla refleksje:
Brak.
Znalezione filmy dla refleksje:
Brak.
Patrzę na zielone krzesło, stojące pod fioletową ścianą. Szalenie interesujące. Wiem. Jak to się mówi: święta, święta i po świętach. Teraz nadeszło otępienie i dopychanie się kolejnymi porcjami ciast, które zostały w trakcie świąt niezjedzone. Mimo wszystko dochodzę do wniosku, że jestem szczęśliwa. Otóż nie posiadam w domu wagi, dzięki czemu żyję w tej słodkiej nieświadomości i mam zamiar w niej pozostać. Kończę już. Piszę takie brednie, których będąc czytelnikiem sama nie lubię czytać. No cóż. Stojąc przed dylematem czy kieszonkowe wydać na kolejną książkę, czy kolejny sweter, nic lepszego nie mogło przyjść mi do głowy. Zatem żegnam szanowne towarzystwo. Mam też jakieś obowiązki względem dawno niesprzątanych szaf.
10.04.2012 o godz. 12:55
komentuj (1)
Albo mam zbyt słabą psychikę, albo słucham zbyt dobrych piosenek. Albo to i to.
Pod wpływem muzyki potrafię stracić humor, lub go odzyskać. Płakać, albo się śmiać. Przestać myśleć, lub zacząć rozmyślania.
I teraz zaczynam się zastanawiać, czy ma na to wpływ dobór piosenek, czy też stan, w którym się znajduję, słuchając ich.
Z resztą: "piosenki" - to brzmi tak banalnie. Z kolei "utwory", brzmią zbyt poważnie. Forma "muzyki" jest nie poprawna gramatycznie (oczywiście tylko w tym kontekście).
Z resztą... czy to ważne, jakim określeniem nazwiemy kilka połączonych ze sobą dźwięków, mających właściwości lecznicze?
Zatem... podsumowując:
- muzyka sprawia, że zaczynam zastanawiać się nad różnymi... sprawami.
- muzyka sprawia, że w mojej głowie pojawiają się wspomnienia.
- muzyka ma właściwości lecznicze.
Coś pominęłam?
źródło obrazka: worldsendimages.com
Pod wpływem muzyki potrafię stracić humor, lub go odzyskać. Płakać, albo się śmiać. Przestać myśleć, lub zacząć rozmyślania.
I teraz zaczynam się zastanawiać, czy ma na to wpływ dobór piosenek, czy też stan, w którym się znajduję, słuchając ich.
Z resztą: "piosenki" - to brzmi tak banalnie. Z kolei "utwory", brzmią zbyt poważnie. Forma "muzyki" jest nie poprawna gramatycznie (oczywiście tylko w tym kontekście).
Z resztą... czy to ważne, jakim określeniem nazwiemy kilka połączonych ze sobą dźwięków, mających właściwości lecznicze?
Zatem... podsumowując:
- muzyka sprawia, że zaczynam zastanawiać się nad różnymi... sprawami.
- muzyka sprawia, że w mojej głowie pojawiają się wspomnienia.
- muzyka ma właściwości lecznicze.
Coś pominęłam?
źródło obrazka: worldsendimages.com
A więc:
Bardzo często słyszy się piękne i mądre słowa, mianowicie:
"Liczy się wnętrze"
"Nie oceniaj książki po okładce"
"Nie liczy się wygląd zewnętrzny"
... i tak dalej, i tak dalej.
ALE:
W praktyce jest niestety nieco inaczej.
Automatycznie bardziej ufamy osobą, które są zadbane, szanujemy osoby eleganckie, mamy inny stosunek do ludzi, którzy ubierają się modnie. Nasz wygląd może oznaczać przynależność do jakieś subkultury, to sposób wyrażania siebie.
W dzisiejszych czasach wygląd zewnętrzny znaczy coraz więcej. To sprawia, że coraz częściej to on wpływa, a nawet decyduje o naszej opinii o danym człowieku. Lubimy ludzi szufladkować, i na tej właśnie zasadzie to polega.
Taka jest, niestety, prawda i myślę, że większość się ze mną zgodzi.
Mimo wszystko, zachęcam jednak do podjęcia chociaż małej próby poznania człowieka, zanim przyporządkujemy go do pewnej kategorii, grupy.
Ja osobiście przekonałam się, że warto.
(hahaha, to wygląda, jakbym zamierzała komuś prawić morały. Spokojnie, po prostu od tygodnia leżę chora w łóżku i przychodzą mi na myśl takie dziwne tematy natury refleksyjnej.) :D
źródło obrazka: kwejk.pl
Bardzo często słyszy się piękne i mądre słowa, mianowicie:
"Liczy się wnętrze"
"Nie oceniaj książki po okładce"
"Nie liczy się wygląd zewnętrzny"
... i tak dalej, i tak dalej.
ALE:
W praktyce jest niestety nieco inaczej.
Automatycznie bardziej ufamy osobą, które są zadbane, szanujemy osoby eleganckie, mamy inny stosunek do ludzi, którzy ubierają się modnie. Nasz wygląd może oznaczać przynależność do jakieś subkultury, to sposób wyrażania siebie.
W dzisiejszych czasach wygląd zewnętrzny znaczy coraz więcej. To sprawia, że coraz częściej to on wpływa, a nawet decyduje o naszej opinii o danym człowieku. Lubimy ludzi szufladkować, i na tej właśnie zasadzie to polega.
Taka jest, niestety, prawda i myślę, że większość się ze mną zgodzi.
Mimo wszystko, zachęcam jednak do podjęcia chociaż małej próby poznania człowieka, zanim przyporządkujemy go do pewnej kategorii, grupy.
Ja osobiście przekonałam się, że warto.
(hahaha, to wygląda, jakbym zamierzała komuś prawić morały. Spokojnie, po prostu od tygodnia leżę chora w łóżku i przychodzą mi na myśl takie dziwne tematy natury refleksyjnej.) :D
źródło obrazka: kwejk.pl
Wyjadam łyżeczką miętowe kakao ze słoika i zastanawiam się, jaki by tu poruszyć temat "wagi państwowej". Czytuję blogi maści wszelakiej i zaczynam zauważać pewne tendencje. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki, sama szalenie uwielbiam kilka, a nawet kilkanaście naprawdę sensownych blogów. Zazwyczaj jednak spotykam się z "pisaniem o niczym", za czym nie przepadam. Oczywiście nie mnie oceniać, co jest warte przeczytania, a co nie, tym bardziej, że sama pod tym względem święta nie jestem. :) Uważam jednak, że wpis w stylu" "Nudy. Nic ciekawego. Spadam. Paa.", jest trochę... głębszego przesłania pozbawiony, ujmując to w sposób najdelikatniejszy. Oczywiście nie wszystko musi zawierać przesłanie głębsze, historie z życia codziennego niekiedy także bywają ciekawe. Czasem wystarczy jedna linijka tekstu, by wyrazić emocje. Nie chodzi o ilość przecież, ale o jakość. Denerwują mnie coraz to nowe blogi zawierające same cytaty i zdjęcia. Niektóre są dobre, to trzeba przyznać, lecz mnie... no cóż, aż tak bardzo nie interesują. Żeby było jasne: każdy ma prawo do zakładania bloga, jaki mu się żywnie podoba, nie mam na celu nikogo obrażać. Pisząc to, nie czuję się lepsza, czy gorsza. Wyrażam po prostu swoją opinię.
Kolor Nieba, Istota Słowa, Istota Liczby...
Moja głowa jest pełna rymów, pełna pomysłów, przemyśleń, refleksji o charakterze egzystencjalnym. Melancholijne przygnębienie i jakąś dziwną potrzebę poezji potęguje grające cicho w tle RMF Classic i tomik poezji Białoszewskiego. Do tego parująca filiżanka kawy z wizerunkiem Audrey. (Tak, naprawdę piję kawę po 22 ) I myśli które wciąż odpływają, daleko, nie w tym kierunku, w którym powinny.
Moja głowa jest pełna rymów, pełna pomysłów, przemyśleń, refleksji o charakterze egzystencjalnym. Melancholijne przygnębienie i jakąś dziwną potrzebę poezji potęguje grające cicho w tle RMF Classic i tomik poezji Białoszewskiego. Do tego parująca filiżanka kawy z wizerunkiem Audrey. (Tak, naprawdę piję kawę po 22 ) I myśli które wciąż odpływają, daleko, nie w tym kierunku, w którym powinny.










