Znalezione zdjęcia dla wakacje:
Brak.
No i... zaczęło się.
Teraz moje życie będzie przebiegało na zasadzie "byle do weekendu", oraz "nie lubię poniedziałku", A potem coś w stylu "ale fajnie, niedługo święta", "sylwester!", "ferie zimowe", "Wielkanoc",a następnie już tylko "byle do wakacji".
To, co dobre, szybko się kończy, Moi Drodzy.
Jak to się mówi: To nie jest koniec. To nie jest nawet początek końca. To dopiero koniec początku. Tym optymistycznym akcentem, chciałabym zakończyć dzisiejszą notkę, życząc Wam ( i sobie ), by przyjemnie nam upływały, te jakże monotonne, szkolne dni.
Teraz moje życie będzie przebiegało na zasadzie "byle do weekendu", oraz "nie lubię poniedziałku", A potem coś w stylu "ale fajnie, niedługo święta", "sylwester!", "ferie zimowe", "Wielkanoc",a następnie już tylko "byle do wakacji".
To, co dobre, szybko się kończy, Moi Drodzy.
Jak to się mówi: To nie jest koniec. To nie jest nawet początek końca. To dopiero koniec początku. Tym optymistycznym akcentem, chciałabym zakończyć dzisiejszą notkę, życząc Wam ( i sobie ), by przyjemnie nam upływały, te jakże monotonne, szkolne dni.
01.09.2011 o godz. 21:39
komentuj (2)
To co dobre, szybko się kończy...
Pamiętam, że na początku wakacji, powiedziałam takie zdanie:
"Wiem, że jestem idiotką, ale tak, jak co roku, oczekuję, że w te wakacje wydarzy się coś niezwykłego". I... jak zwykle nic. Ale pamiętam, że na samym początku, dobrze się bawiłam. Potem zaczęły się częste wyjazdy, co nie było już takie, hmm... beztroskie. W połowie, a właściwie już koło 10 sierpnia, zaczęłam myśleć o szkole. Wtedy wydawało mi się to nawet... ekscytujące. Ale szybko zmieniłam zdanie. A teraz... wyżalam się tu, na blogu, robiąc sobie podsumowanie.
Pamiętam, że na początku wakacji, powiedziałam takie zdanie:
"Wiem, że jestem idiotką, ale tak, jak co roku, oczekuję, że w te wakacje wydarzy się coś niezwykłego". I... jak zwykle nic. Ale pamiętam, że na samym początku, dobrze się bawiłam. Potem zaczęły się częste wyjazdy, co nie było już takie, hmm... beztroskie. W połowie, a właściwie już koło 10 sierpnia, zaczęłam myśleć o szkole. Wtedy wydawało mi się to nawet... ekscytujące. Ale szybko zmieniłam zdanie. A teraz... wyżalam się tu, na blogu, robiąc sobie podsumowanie.
No nareszcie! Po... wielu, wielu dniach, znów mam dostęp do internetu. Hurra! Niestety nie na długo, bo w najbliższej przyszłości znów wyjeżdżam. Ale cóż, zamierzam te wakacje wykorzystać jak najlepiej. Chociaż... przy takiej pogodzie to mało wykonalne. Ale obalam powiedzenie "w czasie deszczu dzieci się nudzą". Już ja coś wykombinuję!
Zapewne większość z Was dobrze to pamięta. Hit szkolnych dyskotek, a ten taniec znali wszyscy ;p





